Moje nieustanne poszukiwanie Olimpijskiego szlaku
niedziela, 10 sierpnia 2008

Oglądałem niedawno zwycięstwo naszych piłkarzy ręcznych nad drużyną gospodarzy. Zwycięstwo jak i gra piękna, pewnie wielu kibiców w Polsce oglądało również zmagania Naszych. Wieczorem jeszcze siatkarze, nie wiem czy zobaczę, bo początek o 22.30, a jutro trzeba wstać. Za to jutro wybiorę się chyba na halę pokibicować na żywo siatkarkom.
Teraz kilka słów wyjaśnienia, dlaczego tak czy inaczej tutaj się dzieje. Otóż będąc tu na Igrzyskach nie łatwo oglądać nasze koleżanki i kolegów z kadry na żywo. Rzekłbym, że nawet trudniej, bo w Polsce wystarczy włączyć TV i zmienić kanał. U nas aby pojechać na jakieś wydarzenie trzeba nabyć bilet (jest ich w naszej misji olimpijskiej w najlepszym wypadku kilkanaście, a obowiązuje zasada „kto pierwszy ten lepszy”). Oczywiście nie da rady jeździć na wszystko, bo trzeba odpoczywać przed startem, dostosować się do treningów i posiłków, ale po starcie może pokibicuję coś więcej. Kolejnym problemem jest dojazd, bo nie na wszystkie obiekty kursują autobusy czy inne środki komunikacji, więc trzeba kombinować (i doliczyć do czasu jeszcze z godzinke na dojazdy). A że pogoda dzisiaj deszczowa (i ze 3 dni ma jeszcze padać:/) to się odechciewa wszystkiego (trzeba jeszcze przecież dojść na ten autobus, a tu nie tak blisko jednak).  Więc mimo posiadania gorącego jeszcze bileciku muszę się zastanowić, bo gardła szczędził nie będę raczej, ale chciałbym zachować jak najwięcej sił na mój występ. Zawsze pozostaje kibicować w misji (nie ma TV w pokojach), ale i tu atmosfera naprawdę gorąca!


Jak wspominałem już wcześniej, dzień dzisiejszy w deszczu tonie, na treningu trochę chłodniej, choć wilgotność duża też nie jest przyjemna. A skoro deszcz, więc nie można wyjść z laptopem w plener, i trzeba męczyć się z wolniejszym Internetem w naszym „pokoju gościnnym”, choć chyba bardziej pasuje do niego przymiotnik: „internetowy”. Nie bardzo wypada mi komentować wszystkie występy naszych zawodników, bo każdy ma tutaj swoje dramaty i sukcesy, każdy zmaga się z innymi problemami i ma inną ścieżkę do tego naszego Pekinu, ale chciałbym, żeby układało się coraz lepiej i przełożyło się to na medale, bo to najważniejsze.

 

Odnowa biologiczna

Po treningu wskakujemy do lodowatej wody na odnowe biologiczną. Jest zimno:)

w lustrze


W lustrze. Obok instrukcja tylko nie wiem czego:)

 

sobota, 09 sierpnia 2008

Igrzyska ruszyły pełną parą. Nastroje na razie raczej średnie, bo siatkarki przegrały z Kubą (dziś pierwszy mecz Polska-Kuba [1:3]) i szablistki nie miały uśmiechów na swych ślicznych twarzach, bo pomimo wygranej Irenki z mistrzynią świata, nie udało się dzisiaj przywieść medali. Wczoraj odbyła się ceremonia otwarcia. Wszyscy chcieli na nią iść, lecz zarządzeniem kierownictwa misji olimpijskiej było, że ci, którzy mają starty 9 i 10 sierpnia mają zakaz, więc np. piłkarze ręczni, którzy startują jutro chyba o 19 mieli problemy, żeby się wybrać. Więc oglądali tłumnie przed TV. Spektakl był piękny (ponoć, bo my przesiedzieliśmy całą część artystyczną na hali do gimnastyki), ale ogólnie impreza długa, bo dopiero po 1 w nocy byliśmy w pokojach. I ciężko było rano wstać na trening, który przecież jest obowiązkowy. A start mój zbliża się już wielkimi krokami, pozostał tylko tydzień (czyli jakby nie liczyć tylko 7 dni:). Lecz w wiosce czuje się, że to wspaniałe święto sportowców już się rozpoczęło. Australijczycy trochę wytykają Chinolom to i owo, ale oni chyba mogą… A my spokojnie zajmujemy się swoimi sprawami, gorączka olimpijska się rozpoczęła. Czekamy na pierwszy medal!

 

Igrzyska trwają!!!
Igrzyska trwają!

Pod stadionem

Ptasie gniazdo?


 

piątek, 08 sierpnia 2008

Obudziłem się dzisiaj niespokojny. Czytając komentarze pod wczorajszym newsem stałem się jeszcze bardziej niepewny. Nurtuje mnie myśl: jakie będą te Igrzyska?
Nie wiem jak inni, może dla niektórych ten start pewny był od dawna, ale nawet patrząc po grach zespołowych, które przyciągają przed TV najwięcej kibiców – nie łatwo było się tu dostać. Nie łatwo się zakwalifikować, aby w ogóle móc rywalizować z najlepszymi. Dla mnie to wiele lat ciężkiej pracy, wyrzeczeń. Zwłaszcza ten rok. Trzeba było zrezygnować z wielu rzeczy, aby móc w ogóle wystartować. A żeby jeszcze osiągnąć wysoką formę, to kolejne tygodnie ciężkich przygotowań do tego startu.

 

I choć nie przyjechałem tu podziwiać chińskiej kultury, bo całe moje tu egzystowanie podporządkowuję udanemu startowi, to są rzeczy, które chciałbym zobaczyć. A jedną z nich jest chociażby Ceremonia Otwarcia. Nie wiem, czy 1,2 miliarda Chińczyków przejęło by się moją nieobecnością. Choć wystarczyło by zaniepokojenie władz. Lecz martwi mnie, że namawiają mnie na tenże bojkot ze wszechstron. Jestem jeszcze dość młodym człowiekiem:) Nie pamiętam czasów „komuny”, znam ją przede wszystkim z polskich komedii Stanisława Bareji (mam tu nawet „Misia”, co by się pośmiać przed startem). I naprawdę solidaryzuję się z uciskanymi, lecz daleko mi do jakichś radykałów, co to gasić chcą olimpijski znicz. Wiem, że w Polsce onegdaj źle się działo, a tu dalej źle jest. Lecz nie widzę przesłanek, cobym mógł zrobić rewolucję jakąś. Sam  prezidento Bush jedzie na ceremonię, z Ameryki uważanej za kolebkę demokracji (co prawda ten pan też bywa dziwny w swych poczynaniach a USA również są specyficzne), więc coś tu jest nie tak. Gdyby światowi potentaci coś zaczęli działać, to pewnie można by wpłynąć jakoś, lecz dziwi mnie, że ode mnie wymagają cudów. Przyznanie Chińczykom Igrzysk miało zdaniem PKOl coś zdziałać w tej kwestii. I ja myślę, że dobrze się stało, bo może to rozpocznie cykl stopniowych zmian w tym kraju. Bo cały świat na nich patrzy, a oni ciągle się zmieniają…

(Nie wiem, czy mnie nie poniosło za bardzo dziś, ale tak jakoś się uniosłem czytając to i owo).

 

czwartek, 07 sierpnia 2008

 

Flaga na maszt

 

Prezent od Polaków dla Chińskich oficjeli. 

Dzisiaj właśnie odbyło się uroczyste wciągnięcie polskiej flagi. Było niesamowicie gorąco, i chodzi mi nie tylko o atmosferę. Dzień duszny, głownie duża wilgotność, bo smog słońca nie przepuszczał. Fajnie, że tak wielu z nas znalazło czas, aby wspólnie udać się na tą uroczystość. Bo nasz hymn odśpiewaliśmy najgłośniej z wszystkich krajów, które dzisiaj tez były z nami. Po krótkim powitaniu, przekazaniu przez pana Kajetana Broniewskiego suwenirów od naszej ekipy merowi wioski (tak się chyba mówi na szefa Olympic Village) odbyła się częśc Głowna i występy młodych Chińczyków.
Miło również zobaczyć sportowców w galowych strojach (wiem, że to zawody, i że przecież jesteśmy sportowcami, ale czasem chciało by się gdzieś pójść nie w dresie: ).
A co do moich przygotowań, to dzisiaj również miałem pierwszy całkiem ciężki trening, i prawdę mówiąc w zetknięciu z ekstremalnymi warunkami, które będą też pewnie panować na zawodach, nie było lekko. Ciężko się oddychało, wylewałem litry potu. Ale trening cały wykonany. Cieszę się, aczkolwiek na zawodach będzie niezła selekcja (dobrze, że wszyscy stając na starcie mamy takie same warunki – i chyba szanse?).
Jutro również wielki dzień, bo jedziemy na uroczyste Otwarcie Igrzysk. Zapraszam do oglądania, pozdrawiam z Pekinu i wioski olimpijskiej. Kuba

środa, 06 sierpnia 2008

Wydarzeniem dzisiejszego dnia było ślubowanie olimpijskie, które odbywały osoby, które jeszcze nie przysięgały czynić jak największych starań dla Polski i sportu polskiego. Po otrzymaniu „piątego kółka olimpijskiego” oraz odczytaniu treści ślubowania przez Piotra Gruszkę wszyscy jednogłośnie powtórzyli zaklęcie: „Przysięgam”. A ślubowali dzisiaj siatkarze, szermierze i tenisiści (oczywiście kobiety i mężczyźni w tychże dyscyplinach).
Dzień kolejny wyglądał jak wiele tutaj, przed startem pełna koncentracja, dni startu dla każdego zbliżają się wielkimi krokami (dla gier zespołowych nawet wielkimi), a już pojutrze uroczyste Otwarcie Igrzysk XXIX Olimpiady. My raniutko znowu trening na stadionie treningowym, i wypoczynek (świetną komedię dzisiaj oglądałem). A jutro kolejny ważny dzień, bo trening będzie mocny…

 

Ślubowanie
Wspólne zdjęcie po zakończeniu uroczystości. 

 

wtorek, 05 sierpnia 2008

Kolejny dzień minął mi znowu szybko niezmiernie. Myślałem, że nie będę miał o czym pisać na mym blogu, a tu naprawdę wiele się dzieje, a czy coś ciekawego to oceńcie sami.
Dziś pobudka wcześniej, już kilka minut po godzinie siódmej byliśmy na nogach (choć tenisiści za ścianą wstali chyba wcześniej:). Po śniadaniu udaliśmy się na stadion treningowy. Doświadczenie ciekawe, bo stadion wielki, tętnił życiem, tylko dostać się nie tak łatwo, bo najpierw na nasz wioskowy dworzec trzeba się dostać, znaleźć dobry autobus i z pół godziny przedzierać się w nim przez korki. Z opowieści słyszałem, że pomimo ograniczenia liczby samochodów do jazdy parzyste/nieparzyste, Chińczycy i tak odebrali ze 3 milionom dowody rejestracyjne, bo dużo z mieszkańców chińskiej stolicy kupiło ze 2-3 samochody, by mieć oba numery:).
Na treningu pilnowało na kilkunastu żołnierzy (tak co 100 metrów na trasie treningowej, plus jeszcze za płotem chyba policjanci patrolowali okolice).

 

Na treningu
Przed treningiem. W tle stadion treningowy.

 


Po treningu masaż, o 14 poszedłem na mszę za ŚP. Wojciecha Zielińskiego (w Polsce dziś pogrzeb, więc i my chcieliśmy go wspomnieć). Z opowieści wiem, że był „człowiekiem instytucją”, jeśli tak można nazwać kogoś wyjątkowego. Ja także param się czasem dziennikarstwem, zwłaszcza sportowym, a relacje pana Wojciecha z Montrealu, gdzie przypomnę Polacy zdobyli 26 medali!!!, w tym we wszystkich grach zespołowych, w których startowaliśmy (było złoto, srebro i brąz) są wg. mnie „kultowe”. Szkoda, że tak niewielu z nas pamięta o takich ludziach…
Następnie obiadek, udałem się na drzemkę (zrezygnowałem już z wyprawy na bazar, boć odpoczynek przed zawodami najważniejszy!). A późnij się udałem na strefę międzynarodową, odebrałem koszulkę za wspieranie recyklingu, zrobiłem małe zakupy, kolacyjka, i już dzień zleciał.

 

Autor

Autor Bloga w Centrum Międzynarodowym


Doleciały kolejne grupy, pływacy, siatkarze, łucznicy i inni, których nie pamiętam, choć pewno widziałem po drodze do siebie. Dziś dużo mniejszy smog, to cieszy, i trochę chmurek na niebie, więc słonko było choć trochę ograniczone. A ja kończę, już naprawdę późno, musze wcześniej chodzić spać. Do jutra!

 

wioska nocą

 

Wioska Olimpijska kładzie się spać.

poniedziałek, 04 sierpnia 2008

Dzień drugi upłynął nam pod znakiem smogu, bo to chyba on rzucił mi się najbardziej w oczy. A raczej zasłonił przed mym wzrokiem wiele z otaczającego mnie świata…

 

Smog

 

Smog w wiosce olimpijskiej...

Wrócę może do pierwszej nocy, bo jak to po przestawieniu czasu, nie mogła być spokojna. Mimo melatoninki, 3 razy się przebudziłem: raz rozdzwonił się telefon (nieprofesjonalnie go zapomniałem wyłączyć), drugi raz złapał mnie skurcz (bardzo niesportowo się zachowałem wypijając wczoraj te dwie kole) i raz jeszcze.
Rano śniadanie, okazało się, że stołówka koło nas jest czynna od 10, więc musieliśmy targać aż do tej dużej, więc na trening o 9 trochę się spóźniliśmy z Rafałem.
Trening już cięższy, bo i kilometrów więcej, i samopoczucie jakoś gorsze (trochę ten smog popsuł nasze humory:/). Wioska również tętni życiem, cały czas Chńczycy coś jeszcze poprawiają, coś szykują. Choć na moje oko to już się wydaje gotowe.

Po treningu pojechaliśmy na krótką wycieczkę na plac , gdzie ponoć non stop jest z 1000 tajniaków. Porobiliśmy trochę fotek, i wracaliśmy. Jako, że z powrotem jechaliśmy metrem i autobusem (linia metra 1 a później 5, bus nr 7), więc jest szansa wrócić samemu jak bym się zgubił.
Z opowieści innych słyszę, że miasto całkiem odnowione, nowe drogi, pełno kwiatów, zieleni, i wiele strachu w oczach przeciętnych pekińczyków.

 

Na placu

 

Na placu Tian'anmen.



Wieczorem mieliśmy spotkanie organizacyjne w nasza Olimpijską Misją, brakło tylko piłkarzy ręcznych, którzy akurat wieczorem mieli kontrolę antydopingową (czyli w tym czasie pewno sikali: ). No i ekipa powoli nam się kompletuje, jest już pan Radwański z córką: ), jutro przylatują siatkarze. W środę ma odbyć się tutaj ślubowanie, m.in. dla nich, i tych, którzy jeszcze nie przysięgali czynić wszystko, co trzeba dla dobra polskiego sportu. Myślę, że i ja tam się pojawię, z ciekawości :D

 

Maskotki

 

Maskotki się przebiły przez smog...
stat4u