Moje nieustanne poszukiwanie Olimpijskiego szlaku
Blog > Komentarze do wpisu

Lipiec i wrzesień, czyli lato przygotowań

Dawno nic nie pisałem, co nie znaczy, że nic się u mnie nie dzieje. Jak zwykle robię tysiąc (a może nawet milion) rzeczy na raz, choć jak widać jedną z nich nie jest regularne pisanie bloga. Postaram się poprawić, bo mam kilka nowych pomysłów, ale zobaczymy jak wyjdzie.

Mój niedomiar czasu wiąże się z tym, że mam w planach napisanie w tym roku: trzech książek (jako współautor) i doktoratu (jako autor). Przy okazji regularnie piszę felietony do Magazynu Bieganie, artykuły do Magazynu Trenera (już ostatnio mniej regularnie) i jeszcze w kilka innych miejsc (napiszę za jakiś czas małe podsumowanie).

Jeśli chodzi o moje treningi i starty, to nie jest już tak kolorowo. Na mistrzostwach Polski na 20 km w Warszawie zająłem dopiero szóste miejsce i nie zrobiłem kwalifikacji na mistrzostwa Europy. Tydzień później startowałem jeszcze na Słowacji, gdzie na 3 km zrobiłem 11:56.09, a Dawid Tomala poprawił tam rekord Polski na tym dystansie (10:56.98). W moim wypadku widać było, że na mistrzostwach Polski na 20 km już od 12-13 km zabrakło mi sił, a tydzień później była to po prostu konsekwencja tej gorszej jednak dyspozycji.


Pojawiłem się na starcie w Lublinie... (fot. PZLA.pl)

Później udałem się na krótki obóz do Jakuszyc, gdzie kontynuowałem pracę nad książką o Henryku Szoście (premiera planowana jest jesienią). Tam na jednym z treningów naciągnąłem lekko mięsień dwugłowy, ale postanowiłem spróbować jeszcze sił na mistrzostwach Polski w lekkiej atletyce w Lublinie. Stawiłem się na starcie dystansu 10 000 m, ale noga nie wytrzymała i musiałem wycofać się gdzieś w połowie dystansu.

Po tej kontuzji zrobiłem badania, 16 dni przerwy, by zrobić zabiegi na mój uraz mięśnia i wyleczyć to draństwo. Po doprowadzeniu się do porządku i kilku dniach treningu pojechałem na obóz sportowy do Wisły. Powiem krótko: pięknie tam! Potrenowałem w tym miejscu 10 dni, a na koniec sierpnia pojechałem na tradycyjne zawody o Puchar Poczty Polskiej do Gdańska. Miałem w nogach tylko nieco ponad 3 tygodnie treningu, więc nie oczekiwałem cudów, ale moja dyspozycja była całkiem niezła. Trzymałem się czołówki do 9 km, rywale odpadali, a walka o zwycięstwo toczyła się pomiędzy mną, Dawidem Tomalą i Igorem Sacharukiem z Ukrainy. Wiedziałem, że z Dawidem nie wygram na końcówce, bo jest szybki, ale liczyłem, że może z Ukraińcem nawiążę walkę. Nie udało się i skończyłem na 3 miejscu z niezłym wynikiem, jak na takie przygotowania (42:08).

Wyświetl ten post na Instagramie.

First podium this year. Finally good race. Puchar Poczty Polskiej w Gdańsku. Fot. @drygalskaa

Post udostępniony przez Jakub Jelonek (@jelon.insta)Sie 26, 2018 o 2:27 PDT





Później wystartowałem jeszcze w biegu rekreacyjnym na 2 mile w Częstochowie podczas Złotej Mili Częstochowy. Następnego dnia miałem 30 km na treningu, więc wszystko było raczej bez szaleństw.



Czekają mnie jeszcze 4 starty w tym sezonie. Trzy z nich podczas IAAF Race Walking Challengu na zawodach Dookoła jeziora Taihu w Chinach, a na koniec sezonu – w październiku wystartuję w Wiedniu na mistrzostwach Polski. Przygotowania idą całkiem dobrze, więc liczę, że końcówka sezonu będzie przyzwoita. ;)

poniedziałek, 17 września 2018, yellon

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
stat4u
zBLOGowani.pl