Moje nieustanne poszukiwanie Olimpijskiego szlaku
Blog > Komentarze do wpisu

Australia, Polska i Portugalia

Po dobrze przepracowanej (treningowo i naukowo) Australii spędziłem niecałe dwa tygodnie w Polsce i wyruszyłem na kolejne zgrupowanie, tym razem do ciepłej Portugalii. Wygląda to tak, że wynajmujemy sobie tu mieszkanie i sami gotujemy, a poza tym normalnie trenujemy jak na obozie sportowym. Moim zdaniem jest to o wiele lepsze rozwiązanie niż mieszkanie w hotelu, bo masz ciszę i spokój, możesz zjeść to, na co masz ochotę, a poza tym panuje przyjemna atmosfera. Mieliśmy więc samodzielne gotowanie, pieczenie chleba i ciasta, mycie garów i robienie zakupów. A więc dużo fajnej zabawy i codziennie nowe pomysły. Daliśmy radę!

Akurat w tym miejscu jestem już chyba 4 raz, więc znam okolicę doskonale. Zaraz obok mamy wspaniałe trasy treningowe (kto był w Monte Gordo, ten wie). Jedynym minusem jest w tym roku pogoda, bo bardzo często padał nam tu deszcz, wiał huraganowy wiatr i bywało zimno. Ale to i tak lepiej, niźli było w Polsce w tym samym czasie, więc więcej nie będę już narzekał. W Spale zawodnicy pana Kisiela mieli o wiele gorzej.



 

Przygotowania do sezonu letniego idą w moim wypadku całkiem dobrze. W styczniu wykonałem niesamowitą podbudowę w postaci spokojnego kilometrażu, tzw. „bazę pod sezon” (wyszło mi ponad 650 km). Mój start na 20 km w Adelajdzie był w takim wypadku słaby, bo miał być słaby. Byłem jeszcze „zamulony” objętością kilometrów, ale wiem, że „odda” mi to w odpowiednim czasie. Tydzień później w Spale było już trochę lepiej. Na Halowych Mistrzostwach Polski w Toruniu zająłem 4. miejsce z czasem 20:05. Po zrobieniu jednego mocniejszego interwału przed tym startem, moja prędkość była już dużo lepsza. Następnie pojawiłem się na zawodach przełajowych (ale nie biegałem) – Crossie Wokół Małego Giewontu w Olsztynie koło Częstochowy (gratulacje dla Kasi Golby za drugie miejsce). Później udałem się na obóz, gdzie zabrałem się za dalsze treningi i prace dziennikarskie. A oto film z tego biegu, było świetnie!

Skończyłem moją pierwszą książkę!

Najważniejszą informacją, którą już mogę się pochwalić jest to, że książka „Trening Mistrzów”, której jestem współautorem jest już ukończona i będzie miała premierę na początku kwietnia. Było nad nią mnóstwo pracy, spędziłem nad nią kilkadziesiąt godzin, w międzyczasie przecież normalnie trenując, pisząc inne artykuły, pisząc mój doktorat i pracując na uczelni. Przy okazji mogę pochwalić się, że jestem współautorem kolejnego artykułu o chodzie sportowym w języku angielskim, tym razem w czasopiśmie Physical Activity Review  (link tutaj).
W każdym razie pierwsza część książki Trening Mistrzów (już wiemy, że będzie druga!) jest już ukończona, więc czekam na pierwsze opinie i recenzje. Będzie do kupienia na stronie Ksiazkidlabiegaczy.pl

Trening Mistrzów autor Jakub Jelonek

Tak wygląda projekt okładki książki Trening Mistrzów

Książka to zbiór wywiadów z najlepszymi trenerami i biegaczami na długie dystanse. Naszym założeniem jest opisać tzw. „polską szkołę biegową”, czyli myśl treningową, która towarzyszyła najlepszym trenerom i biegaczom w Polsce w ostatnich latach. Z racji tego, że książka miała by ponad 500 stron, podzieliliśmy ją na dwie części. W pierwszej znaleźli się Leszek Bebło, Adam Draczyński, Grzegorz Gajdus, Jan Huruk, Wiesław Kiryk, Dariusz Kruczkowski i Wanda Panfil (kolejność jest alfabetyczna). O książce napiszę więcej w osobnym wpisie.

Tymczasem nasz obóz w Portugalii powoli już się kończy, a za tydzień rozpocznę moje starty zawodami w Dudincach na Słowacji. Trzymajcie kciuki!

 

sobota, 17 marca 2018, yellon

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
stat4u