Moje nieustanne poszukiwanie Olimpijskiego szlaku
Blog > Komentarze do wpisu

Lugano 2017

Bezpośrednio po zgrupowaniu w Guadixie, poleciałem z Grenady przez Madryt do Mediolanu, skąd udałem się do Lugano w Szwajcarii, by wystartować drugie zawody w tym sezonie na 20km. Nie udało się osiągnąć dobrego rezultatu, a dlaczego tak się stało wyjaśnię w poniższym tekście. Nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli.


W Lugano pojawiła się mocna obsada, ale temperatura była w tym roku wysoka (fot. Jérôme Genet/swisswalking.org)

Ostatnie dni przed tym startem czułem się już konkretnie zmęczony. Kiedy pierwszego stycznia poleciałem do Australii, rozpocząłem prawie 7-tygodniowy pobyt w Australii, gdzie przez całe siedem tygodni trenowałem dwa razy dziennie, nie licząc jakichś kilku dni wypoczynkowych. Później spędziłem aż dwa dni w rodzinnej Częstochowie i udałem się z Krakowa do Malagi, by stamtąd pojechać do Guadixu na 3-tygodniowe zgrupowanie z PZLA (o czym wspominałem tutaj).

Z kadrą Andaluzji w chodzie sportowym podczas jednego z treningów

Obozy kadrowe wkraczają nam powoli na nowy poziom. Mamy grupę młodych trenerów (Grzegorz Sudoł i Paweł Grzonka), którzy nie boją się zmian. Zdarzały nam się rozmowy z serii: „Pomartwmy się dzisiaj, jak zjemy ten obiad”, ale i konstruktywne dyskusje na tematy okołosportowe czy poruszanie problemów, które nękają nasze szkolenie, zwłaszcza centralne. W naszej kadrze brakuje chyba kogoś takiego, kto zadziałał by jak taka lokomotywa, na której wszystko się opiera. Ważne, że są nowe koncepcje i chęci, by nie bać się zmian na lepsze.

Podczas treningu z Alberto Amezcuą i Erykiem Barrodno, w samochodzie Francisco Fernandez

Lubię podróżować z tym całym naszym cyrkiem, wyjazdy są fajne i przez pierwszych kilkanaście dni wszystko szło jak po sznurku. Ale w końcu musiało przyjść jakieś zmęczenie. Nie ułatwiały mi treningu i wypoczynku również zmiany pogody, bo zdarzało się, że jednego dnia było gorąco, drugiego zimno, trzeciego wiało. Trenowałem czasem z Erykiem Barrondo i z Alberto Amezcuą. Był też w Guadixie późniejszy zwycięzca Lugano – Alex Wright, ale z nim jakoś nie zgrałem się na trening. Ostatni tydzień do startu męczyłem się niemiłosiernie, ale liczyłem, że jak zrobię luźny tydzień to może złapię luz i na zawody będzie dobrze. Niestety nie było.

Początek zawodów w Lugano wyglądał tak. (fot. Jérôme Genet/swisswalking.org)

Zmęczenie dopadło mnie nagle, powiedział bym nawet – ni z gruchy, ni z pietruchy. Zdarzały mi się na początku obozu rewelacyjne treningi, ale widać, że było to trenowanie na granicy, którą w końcu musiałem gdzieś przekroczyć i skończyło się delikatnym przetrenowaniem. Poza tym w Lugano było dość ciepło. Na szczęście mam już minimum PZLA na Mistrzostwa Świata w Londynie więc nie muszę za niczym gonić i spokojnie mogę szykować się do Pucharu Europy w Podebradach. W tak komfortowej sytuacji dawno nie byłem, więc mogę też pozwolić sobie na eksperymenty w treningu i spokojną głowę.


Kolejne kilometry (fot. Jérôme Genet/swisswalking.org)

Całego procesu treningowego nie da się tak łatwo wyczaić. Nie jest to prosta matematyka czy statystyka, ale często sztuka, którą pojąć nie tak łatwo. Ważne jest również serce i wola walki. Dlatego właśnie cieszę się, że ukończyłem zawody w Lugano. Traktuję to tak: jeśli nauczysz się walczyć wtedy, kiedy jest ciężko i coś idzie nie tak, jak powinno, to później - kiedy wszystko będzie z formą dobrze - będziesz wiedzieć, jak dać z siebie wszystko. Dlatego warto kończyć takie zawody. Nie znamy naszych możliwości, dopóki nie poznamy ich granic. Mistrz Europy i świata, Miguel Lopez też nie miał lekko w Lugano, ale walczył do końca. To też cenna lekcja. Poszukiwanie szczęścia to ciągłe marzenie, że jest coś więcej i że najlepsze dni są ciągle przed nami. Kolejna ściana przełamana, kolejna granica przekroczona, kolejny dzień i noc minęły. Teraz na celowniku kolejne cele i plany zmierzające do nich. 


Jak walczyć, to do końca. (fot. Jérôme Genet/swisswalking.org)

Pełne wyniki zawodów znajdziecie tutaj. 

Nad jeziorem Lugano wśród kobiet zwyciężyła Brigita Verbalyte z Litwy (fot. Jérôme Genet/swisswalking.org)

Na koniec polecam film z zawodów:

Lugano Trophy 2017

Highlights video HD Lugano Trophy - 14° Memorial Mario Albisetti (Race Walking competition) - 19.03.2017 20km men and women - Lugano / Switzerland
(c) Jérôme Genet
More videos: http://www.youtube.com/SwisswalkingOrg

Opublikowany przez swisswalking na 20 marca 2017



środa, 22 marca 2017, yellon

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
stat4u